Nebaba huknął: «Zdrada, siostry, zdrada!»

Już po bałwanie151! Z wianków oberwany,

Złamany leży. Skończyły się tany,

Ucięto śpiewy, a mściwe dziewczęta

Całusem karzą śmiałego natręta.

A też pustoty!... Gdy wszyscy usnęli,

Widmo kobiety wysnuło się w bieli...

Dziką piosenką serce zaśpiewało.

Blask obłąkania strzelił ze źrenicy:

Kozak na chwilę zniżył skroń ściemniałą,