Im lasy głuchsze, wyższe okolice.

Aż oto nowa zajaśniała chwila

I cienie troski ciągle mu umila,

Jak noc wieczności zorza zmartwychwstania.

Cóż to za dziwna strona się odsłania?153

Tu, pod nogami, na równi pozioméj,

Moszen154 spojrzeniem policzone domy,

Irdyń drzymiący w spleśniałej głębinie,

Wiecznie z wiatrami sporne oczerety;

Jak rozsypane zielone bukiety