Drzewa i sady, i gaje w dolinie.
Tam błyskający jasnymi zwierciadły155,
Tu w gardła jaru jak w otchłań zapadły,
Dniepr tutaj całkiem skrył się w bór ponury,
A tu się znowu wylał z bioder góry.
Dalej — piaszczyste, pozłocone morze;
Dalej bór spływa po spiczastym szczycie,
Podobny strzępnej narodowca156 kicie.
A jeszcze dalej i dalej, i bliżéj
Góra po górze, bór idzie po borze;