Tysiącem węzłów, tysiącami krzyży

Plączą się, mącą, rozchodzą, zbiegają

Niepoliczoną, nieobjętą zgrają

Wioski i grody, pustynie i laski,

Jary i góry, i łąki, i piaski.

A coraz dalej stepy piasku bledsze,

A coraz dalej lasy błękitnawsze,

A coraz dalej dymniejsze powietrze

I nieba niższe — a mgły, a mgły zawsze.

Ileż uniesień, swobody rozwinie