To samo słońce jak tam rozpromienia

Porozsiewane gwarne ich kurzenia159.

A tabun pędzi ze rżeniem na pola,

A Zaporożec160 na swobodnym koniu,

Jak jego myśli, ugania po błoniu:

Jak wicher stepu jego pieśń tak dzika.

A tam, po Dnieprze, łódka się przemyka,

Lekka i chybka, i szybka jak fala

Leci za nurtem po szklannej161 równinie:

Wpadła na poroh162; ze skał się przewala;