Droga daleka, gwiazda się już pali,

A zamek czeka z łóżkiem i wieczerzą!

Więc z Bogiem naprzód! Niech koń w pęcie dłużéj,

A noże we rdzy niech dłużej nie leżą.

Szlak wiemy166 dobrze, choć się niebo chmurzy.

Aby dłoń sprawna i pika niekrucha,

To za godzinę do Dniepru popłynie

W diable ochrzczona niewiernych psów jucha!

Naprzód, Kozacy! Spoczniem po godzinie!».

A nie chcąc dłużej rozwlekać się słowy,