Patrzą do lasu: ucichło śpiewanie;
Aż i dwóch jezdnych, szłapiąc wolnym krokiem,
Zamajaczyło między szarym zmrokiem,
Ile w ciemności dopatrzeć się można,
Kozaczą burką opięci się zdają
I długie piki, zda się, w ręku mają.
Ale we wszystkim trzeba iść z ostrożna:
Na znak Nebaby czterech wyskoczyło
Rozpoznać z bliska, co by to tam było.