Otchłań bezdenna nieskończonej męki,

Dusz potępionych syta złorzeczeniem,

Nie straszniej ryknie przed świata zniszczeniem.

Łuno pożaru, strzelby błyskawica,

Co ten ofiarny diabłom stos podniéca,

Blaskiem południa jaśnieje tu prawie;

Ale w tym zmęcie, w tej dymu kurzawie

Nie można wiedzieć, kto z Lachów, kto z Rusi:

Tylko jednego poznać każdy musi.

Gdzie kilku razem w śmierci bolach jęczy,