«Zmykaj, nie zmykaj, mój ty śmiały Lachu!

I kary także o drogę nie pyta.

Jeszcze się żaden przed nim nie wysunął!»

A wiatry w tyle zostawia koń wrony,

A błyskawice — pałasz wyniesiony.

Gdyby w biednego żołnierza tak runął...

I on nie taki trwożny, jak się zdało:

Na jednym miejscu zwinął koniem śmiało.

Może on nie chce śmierci przyjąć w plecy?

Bo skądże tutaj nadzieja pomocy?