Gdzie serce!... Diable!... Gdzie serce, kochanie!»

I na bełkocie skończył mowę całą.

Jak ostrze noża przykro zaskrzypiało!...

I jęk śmiertelny wydała przebita.

Liczne wokoło zagrzmiały kopyta:

Otoczyli go polskie wojowniki.

Poddaj się, poddaj! Nie pora do piki;

Już marsz zwycięski muzyka uderza.

Omdlały Kozak z uczuć zaburzenia,

Z przewlekłej walki, ze krwi upłynienia