W tymże kołpaku, w odzieży tej saméj,
Sczerniałej trochę pod krwawymi plamy,
Siedział na złomkach wpółzgorzałej bramy
I swoją pikę trzymał na sztych w ręce,
Jakby miał bliskie odeprzeć natarcie.
A w okrąg niego doborni młodzieńce:
Jedni, jak gdyby stanęli na warcie;
Podnieśli piki nad zgorzałą wieżą;
Tylko cierpliwi, że się ani ruszą,
Choć płomień zewsząd dogryza im srogo!