A drudzy w kole gardłem flasze mierzą;

Tylko że nigdy dopić ich nie mogą!

Inni znów, bardziej snem zmorzeni, leżą;

Tylko że wiecznie tym snem leżeć muszą!

Musi on całą nasycać się duszą,

Że tak, bezwładny, wpatrzył się przed siebie:

Pewnie on w cieniach pamiątek się grzebie.

Tu każde miejsce tyle przypomina!

Gdzie w stosach żaru kurzy się perzyna191.

Ten plac, bywało, uwieńczały spisy,