Kiedy swą młodzież zebrał na popisy.

Miejsce, gdzie trup ten, mordem oszpecony,

Ostatkiem czucia, życia drga ostatkiem,

Gdy mu natrętne zazierają wrony —

Miejsce to uciech nieraz było świadkiem:

Tu szkło dzwoniło, tu grzmiały okrzyki;

Za czyjeż zdrowie? Nebaby! Orliki!

Mściwego samo udręcza wspomnienie.

Aż spod wnętrzności wydobył jęknienie:

Zemsty czy śmierci? W tym odgadnąć trudno.