Ale Nebabie rozpoznać się dało!

Nagle ku ziemi czoło mu opadło —

I jeszcze naglej wzniosło się do góry.

«Ho-hop, Nebabo!» — zawył głos ponury

I spośród ognia wypełza widziadło.

A choć nie wrzeszczy szalonym chychotem,

Chociaż ją taniec nie zakręca chyży.

Bo jej wnętrzności ciężą wpółwysnute —

I teraz jednak, gdzie się tylko zbliży,

Pląsają iskry wichru kołowrotem.