Śród takich leci konwulsyjnych tanów.

Postać szkieleta, dzikość ma w spojrzeniu;

Łachmanów strzępy wiszą po odzieniu;

W wywiędłe kwiaty, w wypłowiałe wstęgi

Utkała gęsto warkocz skołtuniony;

Gwizdnęła, klasła28 i z wietrznymi kręgi

Nagle we wszystkie rzuciła się strony.

«Ho-hop, Nebabo! Ho-hop, atamanie!»

A jaki wkoło strach i pomieszanie!

Gdzie tylko zwróci, gdzie się tylko zbliża,