Gdy wieńce borów zrywa wiatr jesieni,

A szron sędziwy na darniach połyska.

Choć leżeć oni zdają się spokojnie,

Ach, krwi to dzieci i myślą o wojnie!

Noże u pasów, ich czoła w kołpakach;

Dłonie na nożach, choć oczy uśnięte,

Do pik utkwionych rumaki przypięte,

A dniem i nocą siodła na rumakach.

4

A jeden Kozak na ustawnej straży