I znowu piką poprawił płomienia:

Kłębią się dymy, czerwony żar pryska,

Rośnie wał ognia, noc się zarumienia.

Pośród bijącej krwawej łuna78 fali,

Jak mgliste duchy, cienie drzew się kładą.

Dalej noc czarna; tylko w ciemnej dali,

Jakby zaklętą rozsiany gromadą,

Bezwładny obóz groźnym snem usypia:

Tam się błysk stosu ostrza piki czépia;

Tu wpół dobyty nóż czasem zabłyska