Głośniej i śmielej dziewczyna wyrzekła. —

Jakże tu ciemno, jak straszno! Jak w grobie.

Chętnie bym jednak za każdą zręcznością

I do samego uciekała piekła

Przed tego Lacha obrzydłą miłością.

Jakże tu wietrzno i straszno, i ciemno!

Ale mnie dobrze, skoro jesteś ze mną!»

Kozak tymczasem uchylił swej burki

I utuloną do boku przycisnął;

Bo przykry wicher pośród murów świsnął