— Powiedz mi wszystko, co chcesz mi powiedzieć… Wiem, że zdołam cię zrozumieć... teraz. Proszę cię, powiedz mi wszystko, czym chciałbyś się podzielić z kimś innym, o czym chciałbyś z kimś innym porozmawiać. Nie wymagam jednak, by o czymkolwiek wiedzieć. Nie uważam też, że mam prawo o coś cię pytać. Bo przecież wiemy, że możemy na sobie polegać i że strasznie, straszliwie się kochamy, prawda?

— Och, słów mi brak, by wyrazić, jak bardzo cię kocham... że tak do tego podchodzisz!

Wtedy zbliżyliśmy się do siebie i szliśmy starą, mokrą aleją, gdzie przez cały ten czas kapały i mrugały krople, ja zaś byłam niewypowiedzianie szczęśliwa, ale trochę też się wstydziłam, że miał mnie za aż tak wspaniałą.

— Tak, kiedy już będziemy po ślubie — powiedział Otto, a potem całowaliśmy się do utraty tchu. A w drodze do domu ogarnęło mnie zabarwione poczuciem wyższości współczucie wobec wszystkich innych, spotykanych przez nas par.

Ojciec i szwagier Ottona przyszli na ślub. Mój teść nie był zadowolony z tego, jak wszystko załatwiliśmy — chciał, żebyśmy pojechali do Løten21 i tam się pobrali, skoro moi rodzice nie żyli. W Wielkanoc odwiedziliśmy Auli22, ale nie było tam nazbyt przyjemnie. I choć wszyscy przyjaźnie mnie traktowali, zrozumiałam, że woleliby, aby Otto znalazł sobie dziewczynę z majątkiem, i że byłam dla nich zbyt „elegancka” — chociaż Bóg wie, jak cicho i skromnie starałam się zachowywać. Ale Otto był taki kochany i tak troszczył się, żebym niczego nie zauważyła, że mimo to cieszyłam się z tego wyjazdu, a moja szwagierka Helene to przecież sama słodycz.

Ślub mieliśmy cywilny, później wyprawiłam obiad w Grand Hotelu23 — załatwiły go dwie moje przyjaciółki i niezwykle się udał, więc teść i Tomas Nordås byli w wyjątkowo dobrym nastroju, zanim Otto i ja rozeszliśmy się do siebie.

Kiedy dotarłam do mojego pokoju, żeby zdjąć elegancki niebieski kostium i lakierki, moja gospodyni zaczęła już tam sprzątać. Bieliznę pościelową zdjęto z łóżka, a obrus leżał złożony w rogu stołu; moje rzeczy osobiste ustawiono na stercie w kącie, wieczorem miały zostać zabrane do mieszkania.

Przebierając się, uroniłam kilka łez z jakiegoś sentymentalnego wzruszenia. Wtedy wszedł Otto, a ja stałam właśnie i zapinałam haftki bluzki; zapomniał zapukać.

— Och, przepraszam... Chyba musisz się trochę pospieszyć, jest już prawie czwarta.

Zaczął pakować mój myśliwski plecak, wyjmował z niego rzeczy i przekładał do swojego. Nagle chwycił jakąś część bielizny i zobaczyłam, jak się zarumienił.