Dzieciom nie jest tutaj właściwie najgorzej. Chłopcy w każdym razie bawią się znakomicie na działkach budowlanych i w niedokończonych kamienicach. Ingrid i Åse najczęściej wychodzą ze służącą i grzebią w piasku gdzieś w okolicy. Kiedy pomyślę, jak innym było w dzieciństwie... Biedna mała Ingrid nie ma innego zajęcia niż wkładać ziemię do czerwonego, blaszanego wiaderka i przesypywać ją z jednej sterty na drugą. Gdy jeszcze pogoda pozwalała jej robić to codziennie, mogłam czuć się zadowolona. Chociaż... Niech Bóg ma mnie w opiece, jaka to męka prać w kuchni.

10 sierpnia 1902

Czuję się tak straszliwie opuszczona i zrozpaczona — zwłaszcza w nocy, kiedy leżę i tęsknię za Ottonem, który jest w Grefsen, za Einarem i Halfredem, którzy są w Løten. Czasami zabieram do siebie na całą noc Åse, żeby nie czuć aż takiej samotności.

W dzień jest lepiej. Wtedy myślę i układam wszelkie możliwe plany na nadchodzący czas. Ale kiedy wymyślam sobie życie, które mamy rozpocząć, niemal dostaję gorączki ze zniecierpliwienia — Boże, Boże, jak długo będzie to jeszcze trwać? Czuję się, jakby miało mi rozsadzić serce. Otto pyta mnie wtedy, co jest nie tak; ostatnio ciągle widzi, kiedy coś jest nie tak.

Dziwne, jak bardzo wyczuliła go choroba — natychmiast dostrzega najmniejszą zmianę mojego nastroju.

Nigdy nie kochałam mojego męża bardziej niż teraz.

A potem Henrik wrócił z Anglii. Odziedziczył spadek po swoim wuju i został wspólnikiem w interesach Ottona.

Właściwie straciłam Henrika z oczu, odkąd się zaręczyłam. On zaś wyjechał do Anglii mniej więcej w czasie, kiedyśmy się pobrali, i otrzymał tam wyśmienitą posadę. Otto i ja odwiedziliśmy go, będąc w Londynie. Henrik korespondował też trochę z Ottonem; ja czasami dopisywałam pozdrowienia do jego listów, dostałam też życzenia z okazji urodzin oraz gdy Otto powiadomił go o powiększeniu rodziny.

W okresie, gdy załatwiali sprawy związane z nową firmą, naturalnie sporo u nas bywał; często też wychodziliśmy gdzieś razem we troje: do teatru, na kolację do restauracji i tak dalej.

Otto żywił wobec Henrika nieopisany podziw. Ja od początku naprawdę najbardziej cieszyłam się, że tyle u nas jest, bo w pewien sposób zbliżało to mnie i Ottona do siebie.