Czyż ja wróżbitą? Czyż nie kroczę teraz

Drogą największej w żywocie mym klęski?

Syna wołanie mnie mrozi. O, słudzy,

Śpieszcie wy naprzód, zbliżcie się do grobu,

I przez szczelinę głazem zawaloną

Wszedłszy do wnętrza, baczcie, czy Hajmona

Głosy ja słyszę, czy bogi144 mnie durzą145». —

Posłuszni woli zwątpiałego pana,

Idziem na zwiady, a w grobowca głębi

Dojrzym wnet dziewki146, wiszącej za gardło