Miłości, któż się wyrwie z twych obierzy9293,

Miłości, która runiesz na ofiary,

W gładkich dziew licach gdy rozniecisz czary.

Kroczysz po morzu i wśród chat pasterzy,

Ni bóg nie ujdzie przed twoim nawałem,

Ani śmiertelny. Kim władasz, wre szałem.

Za twym podmuchem, do winy

Zboczy i prawy wraz człowiek;

Spory ty szerzysz wśród jednej rodziny.

Urok wystrzela zwycięsko spod powiek