I odtąd ciągle we łzach bólu tonie.

Skała owiła ją jak bujne bluszcze.

A na jej szczytach śnieg miecie, deszcz pluszcze;

Rozpaczy łkaniem zroszone jej łono —

Mnie też kamienną pościel przeznaczono.

CHÓR

Lecz ona przecież z krwi bogów jest rodem,

My śmiertelnego pokolenia płodem.

Hołd jednak temu, kto choć w śmierci progu

Dorówna bogu.