Nimem cię chyłkiem z rąk śmierci wydarła!

Byłbyś w dniu owym legł pomiędzy swymi,

Ojcowska by ci przypadła mogiła;

A dziś za domem, na obcej cię ziemi,

Z dala od siostry śmierć straszna zdławiła.

I ani płynów ofiarnych na ciało

Twe nie polałam, ni z ognia, co płonie,

Prochów nie wzięłam, tak jako przystało,

Lecz przez nieznane pogrzebion ty dłonie

Drobnym brzemieniem w drobnym wracasz dzbanie.