Żałosną ta biesiada,

Od żelaznych kiedy szczęk

Trupem mąż upada.

Zdrada radziła, a miłość zabiła,

Z nich się ta zbrodnia poczęła,

Czy to że boska działała tu siła,

Czy rąk śmiertelnych to dzieła.

ELEKTRA

O, najstraszniejszy z wszystkich dni,

Które przeżyłam na świecie!