ELEKTRA

Wstyd mi, niewiasty, jeżeli zawodząc

Tak bezustannie, niesforną się wydam;

Lecz życia groza do tego mnie zmusza.

A więc wybaczcie; bo któraż szlachetna

Tak nie postąpi na widok klęsk domu,

Które tak we dnie oglądam i w nocy,

Że rosną raczej, niźliby znikały.

Bo naprzód matki, która mnie zrodziła,

Wstrętne postępki — a potem w mym domu