Słać by nie śmiała. Czyż mniemasz, że chętny

Dar z owej ręki przyjąłby umarły,

Gdy jak nad wrogiem pastwiła się ona,

Gdy w jego włosach, ażby się zatarły,

Krwawe tej zbrodni ścierała znamiona?

Przecież nie zechcesz oczyszczać tej winy?

Nie! Więc to porzuć, a w dani nagrobnej

Twoich kędziorów odcięte kończyny

Ponieś i zwitek mych włosów choć drobny;

Czym mogę, służę nieszczęsna; weź z sobą