W ręku dźwigając miedzianą tę urnę,

Która, jak wiesz to, ukryta wśród krzewów,

By w zmyślnej mowie wygłosić im chytrze

Orędzie miłe, że znikłem ze świata,

Żem na proch starty i żarem zwęglony.

Bo cóż mi szkodzi, gdy w słowie umarły

W rzeczy8 żyć będę i sławy dostąpię?

Nie groźnym, mniemam, słowo, co zysk niesie.

Toż mówią często, że i mądrzy ludzie

Śmierć swą zmyślali; a kiedy do domu