Nad świata nędzą, serdeczna baśń ludu,

Dojrzy ofiary wśród krwawej łez toni

I śpiesząc z lekiem dla cierpień i trudu,

Ujmie boleści w miłosne we dłonie

I w kraj zawiedzie, gdzie w słońca lazurze

Lśni gród Pallady i w gajów osłonie

Kolonu wzgórze.

Tam nad twą biedną, poniżoną skronią,

Nieba zapłaczą srebrzystymi rosy,

Tam skardze twojej słowiki przydzwonią,