Że matkę w łożu ja skalam, że spłodzę

Ród, który ludzi obmierznie wzrokowi,

I że własnego rodzica zabiję.

To usłyszawszy, zdala od Koryntu

Błądziłem, kroki gwiazdami kierując,

Aby przenigdy nie zaznać nieszczęścia,

Hańby, która by spełniła tę wróżbę.

I krocząc naprzód, przyszedłem na miejsce,

Gdzie według ciebie ten król był zabitym.

Zeznam ci wszystko po prawdzie; gdym idąc