Rzadki ten człowiek, co wsparcia użyczy,

Rzadką zabawa, w której by się na dnie

Łez co nie kryło i nieco goryczy.

A gdy kochania zabłysną wam lata,

Któż się tu stawi z miłosną ochotą,

Podejmie hańbę, co groźną sromotą

Rodziców miażdży i dzieci przygniata?

Któż bo w straszniejszej ohydzie tu brodził?

Ojca morderca, on w łożu swej matki,

Z której ma życie i sam się narodził,