Ręce ci zbruka posoką rodzica,

Potem z krwi strugi w kał pędząc sromoty3,

Występną żądzą zrumieni twe lica

I tak zdradami uwikła okropnie,

Że ty, omotan w piekielnej nić przędzy,

Weźmiesz stok hańby za chwały twej stopnie

I bezdeń nędzy4.

Wtem świty prawdy zabłysną wśród mroków

I wieść, że ona wyzwoli lud z próby. —

Wtedy nie zląkłszy się grozy wyroków,