— Ależ, panie ben Ali, na Boga, nie chcę oglądać w Egipcie europejskich butików, to chyba zrozumiałe.

Pan ben Ali jednak nie rozumiał. Dlaczego kobieta miałaby nie chcieć odwiedzać przepięknych butików — europejskich czy nie?

Ale nie powiedział tego na głos. Za to przyznał:

— Niezbyt dobrze znam Aleksandrię. Jedyne, co tam widziałem, to morze. Tego dnia, gdy wypływałem z Egiptu, było wzburzone, pieniło się i ryczało.

— No dobrze, zostawmy Aleksandrię. Proszę opowiedzieć o Kairze! Spójrzmy na mapę. Tędy biegnie linia kolejowa. Najpierw przejeżdża się nad kanałem o bardzo trudnej nazwie.

— Mahmudijja29 — przeczytał Said ben Ali, a oczy mu zabłysły.

— Dalej po lewej mamy jezioro nad zatoką Abu Kir30. — Świerkową gałązką wskazała miejsce na mapie. — Czy droga między Aleksandrią a Kairem jest piękna?

Na twarz Saida ben Alego wkradł się uśmiech, w łagodnych aksamitnych oczach zapaliły się światełka.

— Dla Egipcjanina wszystko w Egipcie jest piękne.

„On jest piękny”, pomyślała Stina Brenner, dojrzawszy jego uśmiech i spojrzenie.