— A jak po arabsku nazywa się to dziwne jezioro Mareotis31?
— To Behajrat Marjut — cierpliwie odparł ben Ali.
— Bardzo bym chciała, żeby opowiedział mi pan jego historię — zagadnęła Szwedka. — Czytałam o nim w tej książce. Gdybym była poetką, napisałabym o nim wiersz.
— O Behajrat Marjut? — zaciekawił się Said, pospiesznie zerkając na dziewczynę.
„Ma oczy jak gazela”, pomyślał.
— I co by pani napisała o Behajrat Marjut, gdyby była pani poetką? — spytał powoli.
Nie odpowiedziała na pytanie, poprosiła za to:
— Proszę mi opowiedzieć o tym jeziorze! Chciałabym usłyszeć jego historię od Egipcjanina.
Ugryzł się w wargę. Czekała. W końcu powoli i z oporem powiedział:
— W starożytności było połączone z Nilem na pomocą niezliczonych odnóg, ale po jakimś czasie jezioro wyschło, a w jego miejsce rozkwitły wioski i miasta. To była najbardziej żyzna, błogosławiona ziemia Egiptu.