— Czy jest pan rozczarowany, że nie może odwiedzić Sztokholmu? Sądziłam, że tęskni pan za Egiptem, panie ben Ali.

Odpowiedział głosem rozżalonego dziecka:

— Nie wezmę udziału w zakończeniu. Nie będę mógł towarzyszyć pani w podróży powrotnej, jak ustaliliśmy. Muszę natychmiast wyjechać, może nawet dziś. Skąd mam wiedzieć, kiedy z Göteborga odpływa statek?

— Spytamy dyrektora. Chodźmy.

Poszli do dyrektora. Ten od razu zorientował się, że coś jest nie tak; bardzo się zasmucił, słysząc, co jest na rzeczy, ale oczywiście nie dało się temu zaradzić. Nadzieja, jaką przez chwilę żywił Said ben Ali, że dyrektor przekona go, by został do zakończenia, a potem pojechał do Sztokholmu, skoro jest tak blisko, choć na jeden dzień, prysła, gdy dyrektor oznajmił:

— Angielski statek odpływa jutro w południe. Bardzo mi przykro, musi pan wyruszyć jutro z samego rana. O dziewiątej z Flody odchodzi pociąg.

Said ben Ali stał w bezruchu. Jak we śnie słyszał słowa panny Brenner:

— Tak mi przykro.

Dyrektor mówił dalej:

— Najlepiej, jeśli od razu zacznie się przygotowywać do wyjazdu, panie ben Ali. Poślę kogoś do pomocy przy pakowaniu pańskich modeli, żeby miał pan wolne popołudnie i mógł je spędzić z przyjaciółmi. Bardzo mi przykro, że to właśnie pan musi wyjechać.