— Bardzo dziękuję.
Dyrektor uścisnął mu dłoń i odszedł.
— Dyrektor powiedział, bym popołudnie spędził z przyjaciółmi. To pani jest moją przyjaciółką, panno Brenner. Zechce mi pani towarzyszyć w moim pożegnaniu z Nääs? Pójdźmy do parku. Często tam bywałem po tym pierwszym razie.
— Naprawdę? Nie wiedziałam.
— Tak. Sam, wieczorami. Ale na miejscu widokowym byłem tylko raz, wtedy z panią, i nigdy nie odwiedziłem grobu; obiecała pani, że tam pójdziemy. To, gdzie teraz, panno Brenner? Racja, do warsztatu. Pani będzie pracować, jak zwykle, a ja się spakuję. Zdąży pani zrobić więcej modeli niż ja.
— Niewiele, zostało tylko kilka dni. Szkoda, że nie zdąży pan dokończyć tej pięknej ramy. Bardzo mi przykro, że pan wyjeżdża, panie ben Ali.
— Naprawdę? Jest pani przykro? — wykrzyknął.
— Oczywiście, że jest mi przykro. Spędziliśmy razem wspaniały czas w Nääs, czyż nie?
— Tak, wspaniały czas.
Chciał powiedzieć coś jeszcze, ale nie umiał.