— Skąd pani o tym wie? Kto pani powiedział?

— Nie pamięta pan naszej rozmowy w parku w Nääs? Widzę wiele w spojrzeniu. Zobaczyłam to w twarzy pańskiego brata, w blasku rakiety w Al-Azbakijja.

— Dobrze pani widziała, panno Brenner. To znów to, o czym rozmawialiśmy wtedy w parku w Nääs; często o tym myślę. Jemu Bóg mówi coś zupełnie przeciwnego niż mnie, a słyszy głos Boga tak samo wyraźnie i z przekonaniem jak ja. Kto według pani ma rację? Jesteśmy zgodni, co do tego, czego Bóg chce, ale nie, w jaki sposób ma się to odbyć.

Wtem Said ben Ali przerwał i zmienił temat rozmowy.

— Zapomniałem zapytać, czy ma pani jakieś wieści z Nääs i jak podobało się pani na Nilu?

Znów przybrał angielski ton.

— Nie lubię Nilu, panie ben Ali.

— Nie?

Spojrzał na nią skonsternowany.

— Nie, Nilu się nie lubi, Nil się kocha, czci! Wielbię Nil i cały Egipt.