— Tak, to dzieci mojego stryja Ibrahima, a ta czwórka — wskazał na młodą kobietę w chuście, na Naïme, na jeszcze młodszą dziewczynkę i na Yussufa — to dzieci stryja Selima i jego nieżyjącej żony. Zmarła przy porodzie Yussufa.
— Czy nie zobaczymy najstarszej kuzynki bez chusty? — wykrzyknęła Stina.
Said ben Ali przetłumaczył prośbę na arabski. Mohammed natychmiast wyszedł z pokoju, Yussufa odstawiono na podłogę, po czym Said podprowadził młodą kobietę do Agnes i Stiny i powiedział do niej kilka słów.
Zdjęła chustę, odsłaniając obojętną, dziecięcą twarz o pięknych, czarnych, ckliwych oczach i nieśmiało spuszczając powieki.
— Jak ma na imię? — spytała Stina.
Said ben Ali przetłumaczył, na co ona sama odparła coś, co zabrzmiało jak Sultana.
— Proszę jej przekazać, że cieszymy się, iż mogłyśmy ją zobaczyć. Uważamy, że jest bardzo piękna.
Said ben Ali z lekkim uśmiechem przetłumaczył to, co powiedziały. Zrobiła radosną minę i skinęła do nich głową.
— Wiem, jak trudno jest być tłumaczem, panie ben Ali, ale proszę poprosić mojego małego przyjaciela Yussufa, żeby do mnie podszedł. Potem się nas pan pozbędzie, to znaczy odprowadzi nas do domu — ciągnęła Stina.
Yussufa nie trzeba było namawiać. Poszedł prosto do Stiny, którą przez cały czas obserwował zakochanym spojrzeniem, a gdy wzięła go na kolana, przytulił się mocno i dał się pocałować. Powiedział kilka słów do Saida, a ten z zachwytem przetłumaczył: