— To jest jego ekscelencja starszy kontroler Kaniowski? — spytał komisarz.
— Tak jest.
Komisarz zdjął czapkę.
Po chwili poczęstował mnie papierosem.
Odmówiłem.
— W zdenerwowaniu nie smakuje — rzekł. — Nieprzyjemność taka. Z serdecznym bólem szedłem tu do pana, wiem przecież — młodość.
— Trzeba protokół pisać — rzekł cywilista313 — znaleziono rękopis, oczywiście pióra nieżyjącego przestępcy Brenneisena.
Twarz komisarza spoważniała.
— U... u... — zamruczał.
— Nie podchodzić do okna! — wrzasnął na mnie.