I ja — odpowiedziała myśl — do niczego nie przyłożę rąk, co nie ostoi się wobec mnie. Jestem sędzia.
Czarne domy patrzyły na mnie jak skały ciśnięte tu przez los.
Serce moje, zziębłe i martwe, leżało jak kamień. Ktoś mocny i zimny szeptał szalone słowa... Sam chcę żyć, chcę rządzić, to tylko zostanie, co ja stworzę...
Szydziło czarne milczenie.
W kazamaty317 zajrzyj, gdzie pod oknami szumi czarna Newa318; tam rządzi ślepe przeznaczenie.
Przeminiesz.
Chłodny wiatr dmie i porywa duszę. Przeminiesz.
Miedziany jeździec319 patrzył na mnie z wyżyny złomu320.
Gmach zbudowałem, co przestoi wieki321. Na kościach zbudowany, w których tłukły się kiedyś ludzkie serca.
Czaszkami, siedliskiem myśli — brukowałem drogi.