„Nie twoja rzecz” — powiada.

Mówię krótko:

„Paniczku, będzie źle”.

On się śmieje.

„Odkądże to z dziewczyną żartować nie można?”

„Z hrabiankami sobie żartujcie!” — krzyknę. A sam mówię do chłopców: — „Wiązać go, a dom przeszukać”.

A domu przeszukiwać wcale nie było potrzeba.

Wybiegła dziewczyna i w płacz.

„Spoił mnie i wziął, ja jemu do nóg na rano padałam, by mnie puścił, ale zamknął mnie; wieczór nadszedł, znowu się mną cieszył. A na drugi dzień przyjechał przyjaciel jego, ksiądz wikary z Olszanki, to on mnie księdzu... do pokoju niby ze szklanką wody posłał”.

Mówię ja paniczykowi tak: