„Mnie razem z mużykiem tym kijem bili, my razem z nim głód, nędzę cierpieli. Ja jemu nie zdrajca, lecz brat”.

On szedł do mnie później i rękę chciał ścisnąć:

„Panie Widły” — mówił.

Ale ręki ja jemu nie dałem:

„Panie jenerale — mówię — ja cham, a pańska ręka biała, pan sobie o moją mużycką rękę dłoń zbrudzi...”

Gdybyście nie byli wy pany, gdyby się tam poruszyła masa siermiężna334, to może by i tu chłopi byli ziemi i cepów się jęli335, może by on już w ziemi gnił, oswobodziciel chłopów, car Aleksander.

Patrzył mi w twarz tym kłującym wzrokiem.

— No, i po cóż ty przyszedł tu, jasny pan? Czy także tylko noże ostrzyć, jak pan Mierosławski kazał? Co tobie rosyjski chłop, paniczu? Po co ty tu?

Namyśl się i wróć. Ty teraz myślisz, że ty o ludzki ból i nędzę walczysz, a może to w tobie tylko dusza się ckni, że gdzieś tam gronostaje butwieją, że stare miecze przeżera rdza, że bez użytku leżą martwe buławy i korony?

Milczysz, paniczyku? Samemu na dnie duszy głos mówi, że tak. Wróć się, jasny panie, wróć. Nie mieszaj ty się w chamskie sprawy.