Na każdym placu tworzyły się nieustannie grupki ludzi, rozpraszane przez policję i żandarmów. Rozległy się krzyki:
— Precz z kościołami!
— Śmierć jezuitom!
Na jednym z placów tłum otaczał kościół i ciskał kamieniami w okna. Szyby pękały z trzaskiem. Dusza tłumu rozpłomieniała się w tej atmosferze ogólnego oburzenia. Kobiety prawie wszędzie przewodziły.
— Krew naszą ssą pijawki!
— Oddajcie nam nasze dzieci!
— Wynieście waszego Jezusa i niech da naszym dzieciom zdrowie. Jeżeli nie może, to wszystko jest kłamstwo!
— Macie go przecież tam w tym złotym kielichu.
— Kazaliście nam składki zbierać na kielich.
— Niech teraz wróci zdrowie dzieciom.