— No, jeżeli on tam jest — niech wyjdzie! — wołał tłum i śmiał się.

— Oni teraz schowali się tak jak ślimak w skorupę.

— No... no... teraz jest odpowiednia chwila na cud...

Na progu kościoła ukazał się siwy człowiek w fioletowej sukni księżej.

— Śmierć mu!... — zawył tłum.

Mort à calotins364. Śmierć gwałcicielom naszych dzieci...

— Moi bracia — rzekł staruszek — boleję wraz z wami.

— Nie gadać! Nie gadać! — wył tłum. — Pokaż nam twojego Boga, niech zrobi cud.

— Bogu nikt nie rozkazuje. Jest to próba, którą on zsyła na nas.

— Niech da zdrowie dzieciom lub zamknijcie waszą budę.