— Wcale, wcale nic?

Wtedy sięgnęła do kieszeni i wyciągnęła trochę drobnych monet:

— Mało — powiedziała.

I chwyciwszy się mego ramienia, powiedziała jakby coś zrozumiałego samo przez się:

— Pójdziesz ze mną.

Wyróżniało ją coś nieuchwytnego spośród dziewcząt z ulicy.

Zresztą natychmiast prawie zaczęła opowiadać. Była neapolitanką. Gdy miała 17 lat, matka ją sprzedała staremu niemieckiemu panu. Stary był bardzo bogaty i bardzo brzydki.

— Po dwóch tygodniach uciekłam od niego. Nazywam się Lia — wtrąciła.

Potem wstąpiła na scenę, ale nie miała talentu. Przy tym dyrektor uważał trupę398 swą za harem. A był łysy i cuchnęło mu z ust. Uciekła znowu. Potem jeździła z jednym Anglikiem na Sycylię. Ale Anglik umarł. Teraz jest tu. Gdy nie ma z czego żyć, wybiera sobie mężczyznę. Czasem wybiera sobie kogoś po prostu dlatego, że się jej podoba.

— Czy chcesz iść ze mną?