Serce ścięło się w kamień i upadło. Ktoś lodowaty mówił:

— Chcę, aby ostatnia myśl moja była z tobą.

— A gdy legnę już na jakim rozdrożu?

Niezrozumiałym głosem powiedziałam:

— Będę żyła. Będę żyła dla twoich zgasłych oczu.

Potem nie mówiliśmy już nic.

Zaszliśmy w głuchą uliczkę: tu gwizdał wiatr i wiał chłodem.

On patrzył na mnie ciemnymi oczami.

— Czy wiesz, co to jest miłość? — rzekł.

Zajęczałam...