U nas zbierano się najczęściej w swobodne wieczory. Ileż postaci przesunęło się przez te dwa pokoiki. Dla mojej śniadej twarzy i ostrych rysów nazywano mnie szejchem447; szejch i biała księżniczka lub Otello i Desdemona448 — nazywano nasz dom.

I na taką to wieczorynkę właśnie trafił któregoś dnia stryj Florian.

Ciotka Emilia nieopatrznie zakomunikowała mu adres. On zaś postanowił spełnić misję narodową i rodzinną.

Zastawszy towarzystwo, postanowił olśnić je swoją światowością.

Nikt na niego jednakże nie zwracał uwagi.

Cyprianow po krótkiej przerwie ciągnął dalej swoje wywody na jakiś ze swych ulubionych tematów.

Stryj siedział jak na rozpalonych węglach.

W końcu zwrócił się do Oli z zapytaniem, kiedy może zobaczyć ją, aby nie przeszkadzać.

Cyprianow, Wołczok, Żuk i Liza chcieli się wynosić.

— Wyjdźcie do drugiego pokoju — poprosiłem — tu sekretów żadnych być nie może.