— Nie podnosić głosu, proszę. To jest jedyne miejsce, gdzie w Rosji wolno mówić. Co mi zrobić możecie, nie możecie znieść widoku człowieka, który wami pogardza.
Omdlałem.
Ocknąłem się w ciemnym karcerze. Przetrzymano mnie tydzień tu.
Po tygodniu odprowadzono mnie do innej celi.
Gdym tylko znalazł się w niej, usłyszałem pukanie.
Litera po literze.
— Kto?
Wystukałem nazwisko. Ledwiem doszedł do przedostatniej litery, przerwało mi stukanie niezwykle pośpieszne, jakby wesołe.
— C-z-e-r-n-o...
Przerwałem.