— Pociąg odjechał bez nas.

— Trzeba krzyknąć — rzekł jeden z żandarmów — rusz no się, Łukicz.

Łukicz wyszedł na platformę — nagle usłyszałem ciężki łoskot i zduszony krzyk.

Drugi z żandarmów chwycił za rewolwer.

Od drzwi rozległ się głos komendy.

— Poddać się albo kulą w łeb.

Uderzeniem topora rozbito drugie drzwi.

Żandarm strzelił i w tej samej chwili czyjaś kula powaliła go.

— Jak się masz, Michał — ściskał mnie ktoś — nie poznajesz... Pamiętasz Wrońskiego, co...

Teraz dopiero poznałem Michajłowa.