Mówiono o unitach559.

Żelabow skrzywił się i mówił niechętnie:

— Zawsze Królowa Polska, Matka Boska Częstochowska.

Rozległ się trzask — to Tur skruszył w ręku poręcz krzesła. Zerwałem się.

Stał wyprostowany naprzeciwko Żelabowa, wpatrzony w niego płonącymi oczyma: nozdrza miał rozdęte, cały podany był naprzód, gotowy do skoku.

— Nie rusz, chamie — wycharczał.

Żelabow dźwignął się.

Już zdawało się, że rzucą się na siebie.

Po twarzy Żelabowa przemknął dziwny uśmiech, smutny i szyderski.

— Rozumiem — rzekł — wybaczyć trzeba.